Wejdź do bloku. Zwiedź go. Możesz chodzić zgodnie z numeracją mieszkań, albo jeździć windą i z zamkniętymi oczami odwiedzać nowe rodziny. Sam wymyśl, o czym chciałbyś się teraz dowiedzieć, zdecyduj o tym, kogo chciałbyś teraz poznać. Żeby to zrobić, wystarczy przeczytać pierwszą polską powieść hipertekstową – Blok Sławomira Shuty.

Przeczytać – to dużo powiedziane. Nie wiem czy znalazłby się ktokolwiek na świecie, kto mógłby stwierdzić, że przeczytał jakąkolwiek powieść hipertekstową. Możliwości jest tutaj tyle, ilu jest czytelników. Każdy może skomponować (nie mając jednak nad tym pełnej kontroli) swoją własną fabułę, kolejność zdarzeń. Każdy też może skończyć powieść w swoim własnym, indywidualnym momencie.

Jeśli czytaliście kiedyś Grę w klasy Julio Cortazara, na pewno wiecie, w czym rzecz. Tam jednak „skakaliśmy” po powieści zgodnie z instrukcjami narratora. Powieść traciła swą linearność, ale zachowany był pewien schemat, zgodnie, z którym czytelnik musiał postępować. W powieściach hipertekstowych jest inaczej. Obfitują one w linki, odniesienia, a do każdego odbiorcy należy decyzja, na co teraz kliknie, nie wie jednak, co czeka go pod każdym z odnośników. Być może fascynujący ciąg dalszy, być może zupełnie nowa historia, być może nic niemówiące zakończenie. Jedno jest pewno – czytanie takiej powieści to niepowtarzalna zabawa.

Stwierdzenie, że świat nasz pędzi, nie ma w nim czasu na chwilę refleksji, na zatrzymanie się, choć jest wyeksploatowane, to jednak prawdziwe. Nieustannie szukamy zmian, dokonujemy różnorodnych wyborów, nie zawsze zastanawiając się nad ich sensem. Potrzeba nam tempa, a jednocześnie sami się w nim napędzamy, chwytając się rzeczy ulotnych, nietrwałych, jednorazowych.

W ten trend współczesności doskonale wpisują się utwory literackie, o których jest tu mowa. Jakakolwiek twórczość linearna nie nadąża już za naszymi czasami, tak wielowymiarowe. Klasyczna książka nudzi wielu przedstawicieli najmłodszego pokolenia, natomiast doskonałą rozrywką stają się dla nich rozmaite gry komputerowe, kontakty z rówieśnikami przy pomocy portali internetowych. W rozrywce najważniejsza staje się interakcja, swoisty kontakt pomiędzy twórcami rozrywki. Literatura pojmowana w sposób klasyczny sprawia, że komunikacja między autorem a odbiorcą jest jednostronna – tylko ten pierwszy może przekazać coś temu drugiemu. Powieści hipertekstowe sprawiają, że czytelnik, nie tylko poprzez swoją interpretację, ale także realny (choć dokonywany w wirtualnym świecie) wybór ma faktyczny wpływ nie tylko na formę, lecz także na treść dzieła które czyta. Do tej pory żadna forma sztuki nie pozwalała na tak głęboko posuniętą możliwość interakcji twórcy z odbiorcą, a także na tak daleko idącą zamianę ról między nimi. Taki stan rzeczy sprawia, że zaciera się granica między twórcą a odbiorcą i można by podjąć dyskusję nad tym, kto staje się autorem dzieła.

Jako klasyczna zwolenniczka czytania „książek w książce” do literatury hipertekstowej podchodziłam bardzo nieufnie. Jednak specyficzne właściwości publikacji w Internecie sprawiły, że w Blok czy Koniec świata według Emeryka (inna polska powieść hipertekstowa, autorstwa Radosława Nowakowskiego) wciągnęły mnie w niemniejszym stopniu, niż pozycje z klasyki literatury europejskiej.

Wielu pewnie chciałoby odebrać powieściom hipertekstowym ich literacki charakter. Inni zaś głoszą upadek klasycznej literatury na rzecz tej istniejącej w Internecie. Może jednak nie warto zastanawiać się nad wyższością pewnej działalności literackiej nad inną, ale poznać to, co zupełnie nowe. I to, co zapewne już wkrótce stanie się normą.

Oczywiście, polskie powieści hipertekstowe nie osiągnęły jeszcze takiego poziomu jak Imię Róży czy Zbrodnia i kara, ale bez wątpienia są niepowtarzalną formą rozrywki. Głównie z powodu, o którym pisałam już powyżej – element zaskoczenia jest tu kluczowy. Nie masz pojęcia, co spotka cię na kolejnej karcie, a wymieniając swoje opinie z innymi czytelnikami, nigdy nie będziesz mówił o tej samej pozycji. Z hipertekstowością mamy do czynienia w sieci na każdym kroku. Choćby błądzenie godzinami po Facebooku i oglądanie profili kolejnych znajomych, albo otwieranie coraz to nowych okien Wikipedii jest hipertekstową wędrówką po wirtualnym świecie. Powieści dostarczają jednak jeszcze jednego – wartości estetycznych, właściwych dziełom sztuki.

Polskich powieści hipertekstowych wciąż jest niewiele. Oznacza to otwarte pole do popisu dla twórców, a także konieczność większego wypromowania ich wśród potencjalnych czytelników.

Właśnie ten rodzaj twórczości, jak żaden inny oddaje, zarówno formą jak i treścią, charakter współczesnego świata i nas – jego mieszkańców. Powieść hipertekstową można czytać w trakcie spacerów po Internecie, przerwać wpół w razie nagłego telefonu. Można ją także czytać przy kubku ciepłej herbaty w chłodny, jesienny wieczór. Bo w gruncie rzeczy – literatura pozostaje literaturą. Tyle, że ta wypełniona hipertekstowością jest bardziej skrojona na miarę naszych czasów.

W wolnej chwili zachęcam do poczytania!

http://www.emeryk.wici.info/

http://www.blok.art.pl/

 

Autor: Agnieszka Skalska