W Belgii, w strefie francuskojęzycznej, wykształciło się ciekawe podejście do gromadzenia i udostępniania publikacji dźwiękowych i audiowizualnych (zawierających np. muzykę, filmy czy gry komputerowe). Region waloński wraz z brukselskim posiadają bowiem system tzw. mediatek – czyli bibliotek, dotowanych w  50% z budżetu państwa, specjalizujących się wyłącznie w takim typie dokumentów. Obecnie w Belgii znajduje się 17 mediatek (4 w Brukseli, 9 w Walonii oraz 4 tzw. discobusy, które jeżdżą po kraju i co tydzień powracają w wyznaczone miejsca)[1].

Pomimo istnienia kilkunastu czytelń, organizacyjnie La Médiathèque jest jednym organizmem ze wspólnym dyrektorem generalnym. Budynek zarządu mieści się w Brukseli. Warto podkreślić, że w każdym z miast wypożyczający ma dostęp do tych samych tytułów (jeśli płyta znajduje się w innym budynku na realizację zamówienia czeka się około tygodnia). Kilkaset tysięcy plików udostępnianych jest także on-line (za ściągnięcie jednego fragmentu muzycznego na własny komputer użytkownik musi wnieść małą opłatę). Zdigitalizowanych dokumentów jest jednak zaledwie kilka procent, stąd obecnie coraz silniej wdrażany jest system polegający na kupowaniu pakietów plików muzycznych od firm będących tzw. bankami muzyki[2]. Zakupami zajmuje się centrala w Brukseli. Celem pracowników jest inwestowanie w jak najróżniejszy rodzaj egzemplarzy, także zagranicznych (stąd np. taki sam nacisk kładzie się na pozyskiwanie albumów z muzyką klasyczną, jak i rozrywkową czy rockową).

Z perspektywy polskiego użytkownika, wypożyczalnia La Médiathèque wygląda jak duży sklep z płytami, w którym istnieje swobodny dostęp do dokumentów (możne je przesłuchać, obejrzeć, przeczytać booklety). Czytelnik chodzi pomiędzy półkami i wybiera odpowiadające mu pozycje, a następnie płaci za ich wypożyczenie, dzięki czemu biblioteka może zakupić więcej zbiorów. Jest to zatem instytucja mogąca zarabiać na swoich zbiorach, która nie ma obowiązku archiwizowania dokumentów dla przyszłych pokoleń (może je odsprzedawać, a nawet wyrzucać). Jej rola różni się więc od tej przypisanej np. Bibliotece Narodowej w Warszawie.

La Médiathèque wypełnia ponadto misję edukowania społeczeństwa - wydaje książki, na ogół katalogi tematyczne czy publikacje rekomendujące zakupione egzemplarze (np. te dotyczące problematyki osób niepełnosprawnych) Pracownicy często odwiedzają szkoły, gdzie opowiadają o muzyce i filmach oraz informują o działalności swojej instytucji.

W 2008 roku w posiadaniu mediateki znajdowało się 620 000 CD, 60 000 DVD, 30 000 gier komputerowych, 60 000 cd-romów (w sumie około 800 000 egzemplarzy). Jej budżet wyniósł 5 721 000 euro. Największą wypożyczalnię w Brukseli odwiedza rocznie około 200 000 czytelników, w całym kraju w 2006/2007 roku do mediateki przyszło 829 948 osób.

W Polsce publikacje dźwiękowe i audiowizualne (w tym elektroniczne) gromadzi Biblioteka Narodowa wraz z Biblioteką Uniwersytetu Jagiellońskiego (dokumentów jednak nie wypożyczają, można z nich skorzystać na miejscu). Niedawno powstał też Narodowy Instytut Audiowizualny (NInA), mający zająć się programami radiowymi i telewizyjnymi. Wciąż jednak w naszym kraju potrzebna jest zmiana podejścia do pozyskiwania i archiwizacji tego typu publikacji (panuje stereotypowe przekonanie o znacznej przewadze ilościowej i „jakościowej” rynku książki). Niezbędne są dodatkowe fundusze na rozwój czytelń, digitalizację, katalogowanie, zakup nowych egzemplarzy (np. poloników), wreszcie – powiększenie liczby osób zajmujących się tymi zbiorami. Dla porównania – w Bibliotece Narodowej dokumentami dźwiękowymi i audiowizualnymi (w tym elektronicznymi) zajmuje się kilkanaście osób, tymczasem w La Médiathèque pracuje przeszło 150 osób. A kraj ten jest przecież dużo mniejszy od Polski…

Autor: Marlena Wieczorek

[1] Wszystkie dane zawarte w artykule pochodzą z 2008 roku i zostały zgromadzone podczas wizyty autorki w zarządzie La Médiathèque w Brukseli. Przyp. aut.

[2] Por. Believe, PIAS, The Orchad (http://www.theorchard.com/).